top of page

Tańce, korowody, zasłuchania | EtnoKraków/Rozstaje 2026 - piątek, 19 czerwca

20 cze
5 minut(y) czytania

Najpierw wspaniała zabawa przy świetnej muzyce na Łące na Wesołej, Potem niemniej entuzjastyczna i spontaniczna Noc Tańca w przestrzeniach Wesoła Immersive. Kluczowy weekend tegorocznego festiwalu EtnoKraków/Rozstaje rozpoczął się z przytupem!

 

Jesteśmy w centrum koncertowych (i nie tylko koncertowych) wydarzeń tegorocznych Rozstajów, sama impreza trwa już jednak od tygodnia. W poprzedni weekend zagrali dla festiwalowej publiczności The Petrov Boys oraz fantastyczne N.A.P. Trio. W kolejnych dniach odbywały się liczne warsztaty i spotkania śpiewacze, będące z pewnością mniej spektakularną, ale niemniej ważną częścią programu. Jeśli chodzi bowiem o spotkanie ludzi między sobą – i z tradycją, z twórczością, która sięga do źródeł, to nauka pieśni w kameralnym gronie czy też rozmowy wokół tego, co (nie tak) dawne, są równie istotne, równie fundamentalne, jak zbiorowe uniesienia przeżywane podczas koncertów. Organizatorzy festiwalu wiedzą to od dekad – dla nich to też ważne, bo sami wzrastali w zachwycie nad ludowością, nad tym, o czym warto pamiętać i co warto kultywować. Dzięki temu tak uważnie i konsekwentnie budowany jest rokrocznie program Rozstajów.

 

Żywe tradycje

Tak było i w piątek. Od godzin południowych do popołudnia trwały warsztaty w klubie Strefa Nowa – także w salach na pierwszym i drugim piętrze. Uczestnicy zgłębiali wiedzę muzyczną podczas spotkań prowadzonych przez kapelę Ostrowskich (muzyka tradycyjna pogranicza świętokrzysko-krakowskiego), a także pod przewodnictwem zespołu Łada uczyli się pieśni Łemków i Bojków. Trwały też kolejne przygotowania Orkiestry na Rozstajach / Garnitur 5.0, pod przywództwem Marii Stępień, która to formacja już wieczorem miała zainaugurować koncertowe wydarzenia na najbardziej spektakularnej – i prestiżowej – festiwalowej scenie, zlokalizowanej na Łące na Wesołej. Na Łące odbywały się również działania animowane przez Żywą Pracownię, liczne zajęcia warsztatowe dla najmłodszych i dla dorosłych pod szyldem Szkoła żywych tradycji (m.in. instalacja: Hafty na drzewach czy Pająki żyrandolowe). Działo się wiele, była to jednak tylko (niezauważalna dla wielu) fascynująca przygrywka do tego, co miało dziać się w piątkowy wieczór.

 

Pierwszy impuls

A potem? Potem rozpoczęła działalność wspomniana już scena plenerowa, usytuowana, tradycyjnie już, właśnie na Łące na Wesołej. Na początek (nie przypadkiem na początek) posłuchaliśmy trzech krótkich scenicznych prezentacji wyraziście i zdecydowanie – a ponadto znakomicie pod względem artystycznym – wskazujących kierunek ku źródłom. Bo też poszukiwać i improwizować można na tysiąc rożnych sposobów (i to jest piękne!), ważne jednak i to, by mieć w pamięci skąd wywodzi się to pierwsze natchnienie, ten pierwszy zachwyt, ten pierwszy impuls.

 

Piąty Garnitur

Dwudniowe koncerty plenerowe rozpoczęła zatem jedyna taka formacja w naszym kraju –Orkiestra na Rozstajach / Garnitur 5.0. Nie trzeba wielkiej przenikliwości, by zrozumieć, że to już piąta edycja, piąta odsłona tej festiwalowej orkiestry, której ton nadaje od samego początku Maria Stępień. Dlaczego garnitur? To już z pewnością bywalcy festiwalu wiedzą. Tak nazywano na wsi nieprzerwany cykl tańców następujących po sobie od tych najwolniejszych do najszybszych. I taka jest też struktura scenicznego występu festiwalowej orkiestry, która przez kilka tygodni ćwiczyła swój program w klubie Strefa Nowa, a w piątkowy wieczór – ku wielkiemu entuzjazmowi słuchaczy i tancerzy pod sceną – wystąpiła na największej festiwalowej estradzie. Było radośnie i spontanicznie, a wyczuwalna na początku u muzyków trema, ustępowała radości grania, wszystko to dzięki naturalnej muzykalności wykonawców.

 

Nierodzinne Odloty

Następnie na dużej scenie w krótkich, żywiołowych kreacjach zaprezentowały się: Nierodzinna Kapela Ostrowskich oraz Kapela Odloty. Członkowie pierwszej z nich niosą w swej twórczości ideę przywracania do życia dźwięków, które przed laty rozbrzmiewały na wiejskich weselach i zabawach. Znakomity więc to wybór, by ta akurat formacja, preferująca taki stosunek do tradycji, pojawiła się wśród owych trzech „otwierających” scenę plenerową. Żywiołowo i euforycznie grająca kapela ma w repertuarze przede wszystkim ogniste krakowiaki, polki i oberki z pogranicza świętokrzysko–krakowskiego. Publiczność ruszyła do tańca. Członkowie grupy grają w typowym dla regionu rozbudowanym składzie instrumentalnym: skrzypce, klarnet, trąbka, akordeon i kontrabas/baraban. Szczególnie współbrzmienia trąbki, klarnetu i akordeonu robiły znakomite wrażenie. Spotkały się tu więc na scenie prawda tradycji i entuzjazm współczesności. A na estradzie w charakterze gości pojawili się również uczestnicy prowadzonych przez zespół warsztatów.

Wraz z muzyką Kapeli Odloty przenieśliśmy się do wschodniej Wielkopolski. Można było mieć też wrażenie przeniesienia się czasie, bowiem artyści starają się przywracać do życia kujawiaki, obery i wiwaty – melodie do tańca oraz śpiewu, które były wykonywane na przełomie XIX i XX wieku. Podczas rozstajowego koncertu promowali swą najnowszą płytę: Końce świata. Odloty to tylko troje muzyków, a w instrumentarium: akordeon, skrzypce, bęben obręczowy – kiedy ich jednak posłuch uważnie, to nie brakuje tu niczego: jest swoboda, lekkość i precyzja, a do tego brzmią naprawdę jak jeden organizm.

 

Od Dunajca do Dunaju – i dalej

Potem była już ekstatyczna zabawa, której ton nadawała dobrze znana na folkowych scenach podhalańska FiśBanda. Grupa, prowadzona przez Andrzeja Fisia Jarząbka, znana jest z tego, że łączy świetne umiejętności wykonawcze i sceniczną dyscyplinę z wielką fantazją, żywiołowością i spontanicznością; że w sposób oczywisty bazując na podhalańskich tematach splata tradycyjne brzmienia z nowoczesnymi aranżami, nie „boi się” ani popularnie brzmiących melodii, ani dynamicznych temp, a nawet perkusji. Że wreszcie: w pełni świadomie i zachwycająco bezpretensjonalnie czerpie nie tylko ze źródeł podhalańskich, ale i swobodnie wykorzystuje elementy muzyki różnych źródeł, wędrując łukiem Karpat: i do tradycji węgierskiej, i rumuńskiej, aż po Bałkany. Wydaje się, że tego właśnie trzeba było festiwalowej publiczności. Jeśli szukamy tej formy folkowego muzykowania, które wskazując na źródła łatwo komunikuje się ze stosunkowo szerokim kręgiem publiczności – to FiśBanda jest tego znakomitym przykładem. Piątkowy koncert to dobitnie udowodnił. A Dumbala Dumba, znana z repertuaru wspaniałych Taraf de Haidouks, zabrzmiała tu niemal tak dobrze, jak w wykonaniu rumuńskich mistrzów.

 

Romscy ambasadorowie

A skoro o mistrzach mowa… Ukoronowaniem tej części wieczoru był występ klasyków węgierskiej (i europejskiej) sceny folkowej – formacji Kalyi Jag. W przypadku wielu wykonawców nadużywa się często sformułowania legenda, wobec zespołu, prowadzonego od dekad przez Gusztava Vargę jest to określenie wyjątkowo adekwatne. Funkcjonują na muzycznych scenach od blisko pół wieku, kreując swój oryginalny styl stali się wzorcem brzmienia dla wielu folkowych wykonawców. Artyści po latach powrócili na krakowski festiwal, prezentując to, z czego słyną w świecie – oryginalną, naturalną, pełną wdzięku, ale i energii interpretację muzyki romskiej. To było bowiem przed laty wielkie odkrycie tego zespołu: uwspółcześnianie romskiego dziedzictwa, czynienie go ważnym tu i teraz, nie poprzez elektryczne czy elektroniczne brzmienia, ale też nie poprzez nadmiar gadżetów, błyskotek. Żywa, surowa, akustyczna muzyka grana z sercem – i temperamentem, okazuje się nadal być wystarczającym powodem, by zachwycić publiczność. Także tę festiwalową w Krakowie. To był absolutnie wspaniały występ artystów należących do kanonu europejskiego folku, a zarazem do dziś będących w fantastycznej formie. 

 

Wianki before…

Na tym jednak nie koniec. Skoro organizatorzy dali znak do zabawy tanecznej, trwała ona dalej, tyle że już w zamkniętej, przyjaznej i sąsiedzkiej przestrzeni Wesoła Immersive. Najpierw jednak ster przejęła po raz kolejny Kapela Odloty, która poprowadziła korowód muzyczny z łąki przez dziedziniec po wnętrza Wesołej Immersive. Ta sama kapela rozpoczęła pierwszą, podczas tegorocznego festiwalu, Noc Tańca (będzie jeszcze druga). Ta część wieczoru zatytułowana była znacząco Wianki before. Skoro bowiem następna noc ma być najkrótsza w roku, warto ten fakt celebrować szczególnie. Po Kapeli Odloty na scenie pojawiła się ponownie Nierodzinna Kapela Ostrowskich. Kolejnym etapem tej tanecznej nocy była Scena Otwarta współtworzona przez Dom Tańca Kraków. Licznych tancerzy zapraszali do wspólnej zabawy: Zespół Niespokojnych Nóg, zespół Dusza, Paulina Polewaczyk, Kapela Zespół Wespół.

W sobotę czekają nas dalsze emocje. Warto mieć na uwadze to, co będzie się działo w ramach festiwalu. Zapowiada się bowiem kilka wysoce niebanalnych wydarzeń!

[Tomasz Janas]

 
 
 

Komentarze


stowarzyszenie_rozstaje_logo-biale_na_przezr.png

© Rozstaje: u Zbiegu Kultur i Tradycji. Stowarzyszenie

bottom of page